Weekend we Lwowie

Każdy dłuższy weekend to wspaniała okazja, by porobić coś ciekawego lub odwiedzić jakieś nowe miejsce. Nie podróżuję zbyt często, dlatego tym bardziej jestem dumna, że w listopadzie udało nam się odwiedzić Lwów. 🙂

W Internecie jest pełno poradników o tym, czym najlepiej dostać się do Lwowa, gdzie spać i co jeść. Przeczytałam wiele z nich i uzbrojona w taką wiedzę mogłam wyruszyć za wschodnią granicę. Okazało się jednak, że przeoczyłam jedną, dość istotną sprawę.

Nie umiem czytać cyrylicy.

Nie sądziłam, że będzie to taki dyskomfort dla mózgu. Patrzysz na napisy dookoła i praktycznie nic nie rozumiesz. Zatrważające. Na szczęście po kilku podpowiedziach udało mi się co nieco zapamiętać i radziłam sobie całkiem nieźle. 🙂

Do Lwowa dotarliśmy częściowo samochodem (zostawionym na parkingu w Przemyślu), a następnie pociągiem. Na miejscu, po opuszczeniu wagonu, stało się dla mnie jasne, że bez umiejętności czytania zorientowanie się co, gdzie i jak może nie być takie proste. Na szczęście inni członkowie wyprawy posiadali umiejętność rozszyfrowywania tamtejszych napisów, więc byliśmy uratowani!

Wymieniliśmy złotówki na hrywny i z grubymi portfelami szukaliśmy taksówki (pod dworcem o nie nietrudno). Pan taksówkarz w starym Lanosie z niezbyt ukontentowanym wyrazem twarzy zabrał nasze pięć par pośladków prosto pod wskazany adres w centrum miasta. Wtedy pomyślałam, że nie chciałabym być tam kierowcą – na drodze jest chaos, tramwaje i samochody pojawiają się znikąd, a to wszystko dzieje się przy znacznej prędkości. W niektórych miejscach nawet przejście przez ulicę jest wyzwaniem. Swoją drogą nocleg w centrum to strzał w dziesiątkę – dobra baza wypadowa, która wcale nie kosztuje kroci.

Kawa

Jako pierwsza we Lwowie rzuciła mi się w oczy kawa. Kawa jest wszędzie. Są kawiarnie, budki z kawą przy przystankach, a nawet same kawo-kioski na deptaku. Kawę na wynos można kupić na każdym kroku. A do tego jest pyszna. 🙂

We Lwowie nawet czekoladki są z kawą.

Jedzenie

Lwów od tej pory kojarzy mi się z dobrym jedzeniem. Knajpy i restauracje wybieraliśmy spontanicznie i w każdym miejscu jedzenie było pyszne, zarówno te lokalne dania jak zupa solianka, jak i burgery czy steki. W tym miejscu nie mogłabym nie wspomnieć o śniadaniach w Lviv Croissant: pyszne croissanty z przeróżnymi dodatkami w słonym lub słodkim wydaniu, a do nich oczywiście kawa. Za poniższy zestaw płaciłam około 12 zł.

Lwowskie Croissanty <3

Zwiedzanie

Lubię spacery po mieście z przewodnikiem. Od ludzi mieszkających na stałe w danym miejscu można dowiedzieć się rzeczy, których próżno szukać w książkach. Wybraliśmy „Wycieczkę po widokowych dachach Lwowa” z biura Kumpel Tour. Pani Irena zabrała nas w miejsca zwykle niedostępne do zwiedzania. Z dachów kamienic podziwialiśmy widoki i chociaż było dość mgliście, dużo zobaczyliśmy.

Tak się skacze po dachu kamienicy.

Ludzie

Wróciłam z poczuciem, że we Lwowie mieszkają naprawdę mili ludzie. Może bardziej zmęczeni, trochę zabiegani, ale jednak mili i pomocni. Kilkukrotnie się zdarzyło, że ktoś chciał nam pomóc odnaleźć drogę. W jednym ze sklepów klientka uświadomiła mi, że do 22:00 zostało kilka minut, a tylko do tej godziny można kupić alkohol. 🙂

Jeśli chodzi o alkohol, to obowiązkowym punktem jest Pijana wiśnia. Gorąca nalewka rozgrzewa i świetnie nastraja na dalszą część spaceru.
Raj czekoladoholika. <3
Lwowska Opera przepięknie prezentuje się po zmroku.

Lwów to piękne miasto, pełne urokliwych kamienic. Na zawsze zapamiętam te smaki i zapachy. Z chęcią kiedyś tam wrócę. 🙂

Pamiętajcie, że na kilkuosobowy wyjazd warto zabrać planszówki na wieczorne posiedzenia. Tym razem towarzyszyły nam Karty dżentelmenów, Dobble i Jungle Speed.


Dodaj coś od siebie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *