Myślisz, że podczas pracy nad Twoim tekstem sprawdzam tylko literówki? A może uważasz, że do korekty oddaje się tylko książki? Już nie mówiąc o tym, że wydaje Ci się, że korekta i redakcja to bardzo drogie usługi… Pokażę Ci, że to nieprawda!
Mit nr 1
Korektorka poprawia tylko błędy gramatyczne i literówki
Nic bardziej mylnego! W redakcji i korekcie zwracam uwagę na wszystko, co jest niezgodne z zasadami języka polskiego lub szkodzi tekstowi. Są to najczęściej:
- brakujące lub zbędne przecinki,
- nieodmienione lub niepoprawnie odmienione nazwiska i nazwy własne,
- błędnie użyte imiesłowy,
- użycie dopełniacza zamiast biernika lub na odwrót.
Wykształcenie matematyczne daje mi moc dostrzegania błędów w obliczeniach, podsumowaniach czy tabelach. Oprócz tego z łatwości przychodzi mi wyłapywanie logicznych niespójności.
Mit nr 2
Tekst po redakcji jest zupełnie inny niż na początku
Zdecydowanie nie powinno tak być! Sprawnie wykonana redakcja sprawia, że tekst jest niby taki sam, ale jednak lepszy. 😉 Zresztą wszystkie zmiany wprowadzane do tekstu są widoczne – a Twoim zadaniem jako autorki czy autora jest przyjrzenie się im. Jeśli podana propozycja Ci nie pasuje, śmiało pisz komentarz. W redakcji zawsze jest miejsce na dyskusję. 🙂
Mit nr 3
Do korekty oddaje się tylko książki
Och, nie zliczę, ile razy widuję błędy na szyldach, w ulotkach, czy nawet na tortach… I jakby rozumiem, że nikt tortu nie będzie oddawał do korekty :D, ale już np. zaproszenia na uroczystości, opakowania produktów czy ofertówki śmiało można pokazać doświadczonym korektorskim oczom. 🙂
Mit nr 4
Korektorka powinna znać wszystkie zasady językowe
Powiem szczerze, że mam wyśmienitą pamięć, ale zasad w języku polskim jest tyyyle, że chyba nie byłabym w stanie spamiętać wszystkich. Z drugiej strony w korekcie liczy się umiejętność stosowania zasad, a nie ich wykucie na blachę. Ktoś, kto wykonuje redakcję czy korektę, musi orientować się w najważniejszych zasadach, potrafić korzystać ze słowników i innych pomocy oraz – przede wszystkim – być uważnym, by w ogóle te błędy dostrzegać. Już nie mówiąc o oczytaniu i ciągłej nauce… 😉
Mit nr 5
Redakcja i korekta to drogie usługi
Nie da się ukryć, że nie są to usługi niezbędne – prędzej można je nazwać dobrem luksusowym. Ale też wydanie książki czy innej publikacji nie jest potrzebą pierwszej kategorii.
Mit nr 6
Nie ma sensu oddawać do korekty krótkich tekstów
Moim ulubionym przykładem są okładki książek. Zdarza się, że tekst książki przechodzi przez redakcję i dwie korekty, jest wypieszczony z każdej strony, czytelnicy będą zachwyceni! I cyk, pliki lądują w drukarni, później przychodzi paleta ze sporym nakładem, a tam… Literówka na grzbiecie w nazwisku autora. Auć. Odkręcenie tego może nie jest niemożliwe, ale na pewno bardzo kosztowne, dlatego zwykle historia kończy się na tym, że na wielu półkach stoi świetna książka z takim małym potworkiem.
Innym przykładem są teksty na stronach internetowych. Ach, te niezapomniane „Wakacje z orgiami” na stronie Gminnego Ośrodka Kultury…
Mit nr 7
Korekta to rodzaj krytyki
Podstawowa zasada jest taka, że gramy do jednej bramki (kosza, czy nawet tych samych obręczy w quidditchu). Ja – korektorka – i Ty – autorka lub autor. Naszym wspólnym celem jest dopracowanie tekstu, by był taki, jak chcesz. Żeby czytelnik nie odczuwał dyskomfortu podczas lektury (bo przyjemność to już zależy od gatunku – co innego poradnik o inwestowaniu, a co innego lekki romans).