Ile kosztuje Święto Zmarłych?

Grób jak grób, pełno takich na cmentarzu. Jest 4 listopada, w zasięgu wzroku niezliczona ilość kwiatów (żywych, martwych, z brokatem, świecących w ciemności, jakich tylko chcesz) i dogasających zniczy. Młoda dziewczyna podchodzi do grobu, kładzie jedną białą różę na marmurowej płycie. Patrzy na zdjęcie wmontowane w nagrobek, przedstawiające obraz tak różny od tego zachowanego w pamięci. W jej oczach pojawia się odrobina nadprogramowej wilgoci. Nie modli się. Rozmyśla przez chwilę i odchodzi, zanurzona we wspomnieniach.

Photo by Lucian Andrei on Unsplash

Temat święta Wszystkich Świętych poruszam abstrahując zupełnie od kwestii wiary; śmierć i tęsknota za zmarłymi wpisana jest w życie każdego człowieka, niezależnie od wyznania. W Polsce Święto Zmarłych obchodzone jest w specyficzny sposób. Z jednej strony mamy nostalgię i wspominanie bliskich z miłością i szacunkiem, z drugiej rewię mody na cmentarzu i licytacje, kto kupił większy znicz i ładniejsze kwiaty. Może to tylko kwestia mojego zmieniającego się spojrzenia na świat, jednak z roku na rok coraz dotkliwiej dostrzegam konsumpcjonizm towarzyszący listopadowemu świętu.

Kwiaty i znicze to symbole. To, że każdy chce okazać pamięć o zmarłych jest dość oczywiste, jednak czy musi iść za tym taki przepych?

Nie muszę kupować mieniącego się wszystkimi kolorami tęczy, grającego poważną melodyjkę znicza, a już szczególnie nie muszę go kupować za miliony monet. Nie muszę zanosić kwiatów zajmujących połowę nagrobkowej płyty, wymienionych za kawałek papieru z podobizną Kazimierza Wielkiego (z komentarzem w myślach „cóż za zdzierstwo„).

I Ty też nie musisz. Przymus w takich wypadkach to wyjątkowo niestosowna postawa.

Jeszcze bardziej niestosowne jest wyliczanie: kto kupił i ile kupił, nakładanie na ludzi obowiązku przeżywania Święta Zmarłych według określonego schematu.

Żyj i daj żyć innym.

Do wspominania bliskich zmarłych nie potrzebuję nawet wizyty na cmentarzu. Zdecydowanie bardziej wolę udać się do miejsca, gdzie spędzałam z nimi czas, pooglądać zdjęcia, zanurzyć się w muzyce przywołującej wspomnienia.

Nie chciałabym, żeby kiedyś w (mam nadzieję) odległej przyszłości ktoś odwiedzał mój grób tylko po to, żeby się pokazać. Zasadniczo nikt nie musi go odwiedzać. Myśli i wspomnienia mają dla mnie większą wartość niż materialne symbole pamięci.

Podobno najpiękniejsze kwiaty człowiek dostaje na swoim pogrzebie – a gdyby tak „kupować” te kwiaty na bieżąco? Może Wszystkich Świętych stanie się okazją do tego, by pomyśleć również o żywych? Odwiedzić najbliższych, porozmawiać z przyjaciółmi, wspólnie powspominać. Docenić przeszłość, tworzyć teraźniejszość i myśleć o przyszłości.

Zamierzam to zrobić. A Ty?


Dodaj coś od siebie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *