Bloger rankingami stoi

Lubimy rankingi, czyż nie? Wpisy z serii „Top 10” przyjęły się w blogowaniu już dawno. Stosunkowo łatwo je tworzyć, tematów są setki. Ranking można zrobić dosłownie o wszystkim. Do tego „Top…” to bardzo elastyczna forma przekazywania treści, opieramy się bowiem przede wszystkim na swoim własnym zdaniu i opiniach. Ranking nie może być dobry czy zły, jeśli jest subiektywny. Prezentowanych ulubieńców łatwo porównać do własnych odczuć. Uporządkowane pozycje skłaniają do refleksji: książka „x” podobała mi się bardziej niż „y”, za to „z” zupełnie wyrzuciłabym z tej listy! oraz często pomagają wrócić pamięcią do dzieł czy rzeczy, które zapodziały się w pamięci.

Ranking – klasyfikacja w kolejności wartości liczbowych, przyporządkowanych według określonych kryteriów. [Wikipedia]

Czyli żeby mieć ranking, musimy mieć kolejność i musimy mieć kryterium.

Często mam problem z ustawieniem ulubieńców w kolejkę. Numer 1 to powinna być tzw. petarda (majstersztyk, arcydzieło). Niekiedy zachwycających dzieł jest jednak więcej niż jedno (wtedy mamy wybór porównywalny z „wybierz swoje ulubione dziecko”). Z drugiej strony zdarza się, że kolejność pozycji na podium jest oczywista, za to dalej mamy grupę dzieł równych sobie. Wtedy warto przyjąć bardziej konkretne kryterium – choć nadal subiektywne. Kolejność ulubionych książek ustalam na podstawie tego, po którą z nich najchętniej sięgnęłabym kolejny raz albo którą najszybciej przeczytałam.

Oczywiście zupełnie odwrotnie sprawy się mają, kiedy tworzymy „Top 10” rzeczy w naszym mniemaniu najgorszych. Utarło się, że Polacy to naród narzekaczy, dlatego wytypowanie dzieł, które najmniej przypadły nam do gustu powinno być nieco łatwiejsze. Powinno. U mnie działa to rzadko, bo jeśli książka czy film nie spodoba mi się w ciągu kwadransa, zazwyczaj je porzucam (oczywiście kiedy czytam czy oglądam dla przyjemności). Może zrobię kiedyś ranking „Top 10 książek, do których końca nie dobrnęłam”. 😀 

Dlaczego lubimy rankingi?

Artykuł czy wpis blogowy wygląda na dobrze uporządkowany, kiedy podzielony jest na sekcje. Numeracja sprawia, że nie odczuwamy długości tekstu nawet przy obszernych publikacjach. Nasze mózgi lubią porządek,  tekst podzielony na mniejsze fragmenty jest łatwiejszy do przyswojenia. W rankingach każdy akapit opatrzony jest hasłem, dzięki czemu możemy zapoznać się z tymi treściami, które rzeczywiście nas interesują, pomijając te mniej dla nas istotne. 

Rankingi dużo mówią o ich twórcy. Obnażają preferencje, których nie sposób przedstawić w tradycyjnych recenzjach. Często korzystam z rankingów jako rekomendacji; jeśli u kogoś na liście „Top 10 seriali” znajduję kilka pozycji, które oglądałam i bardzo lubię, to jest duża szansa, że pozostałe tytuły wymienione na liście również trafią w mój gust.

Jakie rankingi lubisz najbardziej? Zwyczajne czy może totalnie odjechane?


omentarzy do “Bloger rankingami stoi

  1. Klaudyna Odpowiedz

    Lubię i pozytywne, i negatywne – bo zawierają dużo konkretów, mało wodolejstwa. Sama robiłam takie wielokrotnie i widziałam, że ich odbiór był bardzo pozytywny.

    1. Niestatystyczna Odpowiedz

      Znam i bardzo lubię Twoje rankingi 🙂

Dodaj coś od siebie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *