11 powodów, przez które nie mogę zostać „blogerką”

  1. Nie lubię tłumów. Pomysł wizyty w galerii handlowej w weekend powoduje u mnie jedną myśl — w którą stronę do wyjścia? Do miejsc takich jak zoo wybieram się najchętniej 1 września, kiedy wszystkie dzieci są w szkole.
  2. Mam „alergię na głupotę”. Rozumiem, że nie każdy musi umieć rozwiązywać równania trygonometryczne, ale każdy kiedyś chodził do szkoły podstawowej i powinien z niej wynieść chociaż minimum informacji. Do tego nie wierzę w dysleksję, dyskalkulię i dysgrafię. Wiem, że takie zaburzenia istnieją, jednak nikt nie przekona mnie do tego, że połowa dzieci rzeczywiście ma którąś z tych dysfunkcji.

  3. Jestem „gramatyczną nazistką”. Piszesz do mnie z błędami ortograficznymi, literówkami, bez znaków interpunkcyjnych lub diakrytycznych? Najprawdopodobniej prędzej czy później wytknę Ci wszystkie te błędy. A jeśli jest ich dużo, możesz w ogóle nie doczekać się odpowiedzi. Nie jestem nieomylna i mam świadomość, że sama popełniam błędy. Dążę jednak do perfekcji — jeśli zauważysz uchybienie w moim tekście, pisz śmiało!Kiedy oczy krwawią

    Moja reakcja na ortografy.

  4. Nie mam dziecka (i nie spieszno mi do tego). Temat instynktu macierzyńskiego omijam, kiedy tylko mogę. Nabijam się z „madek” i „odpieluszkowego zapalenia mózgu” (patrz punkt 2.).

  5. Mam specyficzne poczucie humoru, a moje zdanie na niektóre tematy jest rażąco różne od ogólnie przyjętych norm społecznych, dlatego wypowiadam je na głos tylko wśród znajomych. Podobnie jest z żartami — te (moim zdaniem) najlepsze, niekoniecznie nadają się do publikacji.

  6. Kocham swoją prywatność i czas wolny. To, że mam wolne popołudnie nie oznacza, że ktokolwiek może mi je zająć. Jeśli mam w planach wieczór z książką i ciepłym kocem, ciężko będzie Ci to przebić.znudzony kot

    Wyjść na zewnątrz? Nie sądzę…

  7. Lubię oceniać i mierzyć ludzi swoją miarą. Skoro ja mogłam coś zrobić, osiągnąć, zrozumieć, to inni też mogą. Może będą musieli włożyć w to więcej wysiłku, ale nie jest to niewykonalne.

  8. Lubię glutenmięso. Staram się, aby moja dieta była różnorodna i zbilansowana, ale przede wszystkim smaczna. Czasem mam ochotę na sernikobrownie, a czasem na burgera z frytkami. Czasem jem obiad na mieście i nie chwalę się tym na Instagramie. Serio, nikt nie musi wiedzieć, że byłam w tej super-hiper-uwielbianej-restauracji.

  9. Nie lubię robić tysięcy zdjęć. Wyznaję zasadę „jestem, więc przeżywam”, robienie zdjęć przeszkadza mi w celebrowaniu wydarzeń. Kiedy jestem na koncercie, słucham wykonawców. Kiedy jestem w kinie, oglądam film. Kiedy idę na zakupy, robię zakupy. A na spacerze delektuję się słońcem i widokami.

  10. Wiele rzeczy robię zwyczajnie dla przyjemności i nie towarzyszy temu żadna filozofia ani specjalny styl życia. Czytam, bo lubię czytać. Gram, bo lubię grać. Mam ochotę na układanie puzzli — układam puzzle.

  11. Nie walczę z nudą, bo w moim życiu nie ma na nią miejsca. Nie „zabijam czasu”, raczej próbuję go wskrzesić. Zawsze mam coś do zrobienia, książkę do przeczytania, serial do obejrzenia, myśli do poukładania…

Nie jestem blogerką. Nie jestem nauczycielką, korepetytorką, korektorką, edytorką… Jestem Niestatystyczna.

 


Komentarze

  1. iwonaturzanska Odpowiedz

    Ciekawych rzeczy się o Tobie dowiedziałam – ja również nie lubię galerii 🙂

  2. Patrycja Odpowiedz

    Uwielbiam takie poczucie humoru. Niestatystyczna jesteś genialna 🙂

    1. Niestatystyczna Odpowiedz

      Dziękuję. <3

  3. SheSha Odpowiedz

    Niestatystyczna i specyficzna;) Z takimi osobami nigdy się nie nudzisz. Interesujący post. Pozdrawiam. Ps. Posiadanie Dziecięcia, nie jest takie złe;-))

  4. Terenia Tekścik Odpowiedz

    Widzę, że faktycznie mamy ze sobą wiele wspólnego! Też raczej nie przepadam za tłumami. Nie lubię, kiedy muszę się za kimś wlec, bo z żadnej strony nie można go wyprzedzić, ze względu na sporo osób dookoła. Jeśli chodzi o pisownię, z racji wykonywanego zawodu staram się popełniać jak najmniej błędów (choć pewnie się one zdarzają). Ewentualne uwagi w tej kwestii traktuję jako poradę, a nie jako atak, wymierzony osobiście we mnie – to pomaga. Z poczuciem humoru też mam podobnie. W nowym towarzystwie bywam ostrożna, bo nigdy nie wiadomo, czy ktoś zrozumie dany żart. Na szczęście mój mąż ma podobnie „zryty czerep” (jak czasem sam mawia), więc się świetnie w tej materii dogadujemy. Zbliżone poczucie humoru bardzo się przydaje w relacjach :). Co do punktu ósmego – mięsożerna jestem, gluten lubię, GMO mi nie przeszkadza, czasem nawet pochłonę coś z glutaminianem (o zgrozo!). Nie dopadła mnie moda na bio-eko-vege-bezglutenowe produkty… Przynajmniej na razie. Staram się po prostu odżywiać racjonalnie, jeść zróżnicowane produkty – i tyle! I gorąco popieram robienie pewnych rzeczy dla przyjemności. I choć uwielbiam fotografować, to raczej robię to dla siebie – po to, żeby najlepsze ujęcia wywołać i umieścić w albumie (wolę przeglądać zdjęcia w staroświeckiej formie, a co :)). Pozdrawiam serdecznie bratnią duszę!

Dodaj coś od siebie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *